Szukaj
Login
Haslo
Zapamiętaj
Msza św. w wakacje
PDF Drukuj Email

Zastanawiam się jak to jest? - że ludzie gdy mieszkają w danej miejscowości uczęszczają na Mszę św., korzystają z sakramentów ale tylko gdy wyjadą na wakacje rzadko idą na Mszę św. albo wcale. Co o tym sądzicie? Jakie jest wasze uczestnictwo we Mszy św. w wakacje? (Napisał Ks.Piotr)
Jeżeli chodzi o mnie to zawsze uczęszczam we Mszy Świętej w wakacje! A nawet jeśli gdzieś wyjadę to w tamtej miejscowość również pójdę do kościoła na Mszę ponieważ zostałam tak wychowana że teraz gdy nie pójdę w niedziele na Msze to dziwnie się czuje, mam wtedy uczucie pustki w sobie! W końcu to jest niedziela i musi się różnić czymś od innych dni! (Napisał Peja)


Jeśli chodzi o mnie to dla mnie nie ma znaczenia w jakiej jestem miejscowości. Chodzę zawsze na mszę niezależnie gdzie się znajdę (Napisała Sylwka)


Pewnie zabrzmi to trywialnie i prostacko, ale jednak odważę się zapytać... dlaczego uczestnictwo we mszy świętej jest wyznacznikiem bycia lepszym lub gorszym katolikiem? I dlaczego ma takie kluczowe znaczenie? Peja pisze: "pójdę do kościoła na Msze ponieważ zostałam tak wychowana" Nawyk, wyrobione przyzwyczajenie, a czy uczestnictwo we mszy świętej nie powinno wynikać z prawdziwej potrzeby? Znów przytoczę Peję: "gdy nie pójdę w niedziele na Msze to dziwnie się czuje". Co więc lepsze uczestnictwo we mszy jedynie z nawyku lub z chęci uniknięcia późniejszych wyrzutów sumienia, czy prawdziwa, spontaniczna i szczera, wynikająca z potrzeby serca, choć krótka modlitwa w samotności? Pozdrawiam – AniaW


Przepraszam, że to powiem ale zastanawiam się czy Wy w ogóle wiecie co to jest Msza święta? Jeśli Jezus jest moim Przyjacielem to Msza św. jest szczególną okazją do spotkania z Nim, co więcej On przychodzi do mojego serca (przyjmuję Go w Komunii św.).Jeśli Go kocham to wykorzystuję każdą okazję do spotkania z Nim. (Napisał Gość)


Ania ma racje. Uczestnictwo w mszy nie powinno wynikać z przyzwyczajenia lub jeszcze innych pobudek, które nie są dobre lecz z pragnienia serca. Zresztą warto pamiętać, że może ludzie nie wiedzą, co tam w sercu chowamy ale Bóg wie doskonale. Co więcej Bóg nie chce "niedzielnych chrześcijan", On pragnie ludzi, którzy chcą pójść za Nim całym sercem, umysłem i ciałem, a nie takich, którzy sobie wspomną o Nim w niedziele przez jedną godzinę. Na pewno ważniejsze jest to co szczere, co wypływa z naszego serca. Bóg nie chce obłudników. Życzę wszystkim abyście wy i ja potrafili oddawać każdy dzień Bogu!!! Pragnę Go wychwalać i uwielbiać (Napisała Sylwka)


Trudno się nie zgodzić tutaj z Sylwką, ale jak się ma do tego na przykład odpytywanie mojego sześcioletniego syna przez księdza goszczącego w naszym domu przy okazji kolędy ze znajomości słów modlitwy "Ojcze nasz"? I jego wyraźna krytyka, kiedy dziecko nie było w stanie tego zrobić... Nie uczę dziecka słów, których nie jest w stanie zrozumieć. Uczę go, aby jego modlitwa była przede wszystkim zaangażowana i szczera, a że przy tym nieco uboga w słowa, to już uważam za sprawę drugorzędną.
Pozdrawiam - AniaW


Hmm... wydaje mi się, że do dziecka to też dotyczy, nie mówiąc już o tym, że dzieci są bardzo szczere z naturySMILEYS_SMILE. Trochę tak dziwnie, że ten ksiądz odpytuje i strofuje tak małe dziecko. Niestety ale nie mam takiego doświadczenia z dziećmi jeszcze, ale mam znajomych chrześcijan, którzy mają dzieci w tym wieku zapytam się ich jak oni to widza. Wiem tylko, że ich dzieci wieczorem z kimś starszym czytają jakiś fragment z Biblii i później się modlą, ale nie wiem czy potrafią już modlitwę Ojcze nasz. Myślę, że ważne jest by dzieci rozumiały to co mówią no i przecież nie mamy myśleć że z wielości słów zostaniemy wysłuchani jak to pisze np. w ewangelii Mateusza. Starajmy się jak najczęściej robić wszystko ze szczerego serca. Tak na marginesie ucieszyłoby mnie jakby ks. coś napisał na temat tego co Ania tutaj wspomniała. Niech Bóg będzie uwielbiony przez nas każdego dnia!!! :_D (Napisała Sylwka)


Właściwie to głównie po to zamieszczam tu swoje wątpliwości i dylematy, iż miałam nadzieję, że właśnie ksiądz, osoba spośród nas chyba najbardziej kompetentna, podejmie ze mną polemikę i rozwieje wątpliwości... Próżno jednak wypatrywać jakiegokolwiek zainteresowania ks. Piotra naszymi tutejszymi dyskusjami. Pozdrawiam – AniaW


Przepraszam, że dawno nie odpowiadałem na wasze sprawy-ale nie mam ostatnio dostępu do netu, myślę że już nie długo i odpowiem na wszystkie problemy.
Co do tego ostatniego postu o świadomości wypowiadanych słów to myślę, że MY ostatnio za mocno zaczynamy się usprawiedliwiać, że np. nie rozumiemy słów więc po co je wypowiadać w modlitwie. A może warto wsiąść Pismo św. poszukać fragment Modlitwy Pańskiej (Ojcze Nasz...) i zainteresować się nią i poznać co Jezus przekazał i o co modląc się tą modlitwą prosi.
"Dziecko nie ma świadomości wypowiadanych słów" - ktoś tam pisał. A czy to dziecko zobaczy Boga?(swoimi oczami? - NIE bo by zobaczyć Boga potrzeba wiary - która jest darem od Niego) Ucząc dziecko modlitw uczymy dziecko rozmawiać i poznawać Boga nawet jesli nam się to wydaje bezsensu.
Martwi mnie sprawa jeśli ktoś uważa , że" nie pójdę na niedzielną Mszę św. bo Bóg nie chce "niedzielnych chrześcijan" - ciągle chyba nie rozumiemy czym jest Msza św., dalej gdzie przykazania. My nie możemy się okłamywać , że Bóg jest wspaniałomyślny, dobry, wybaczy nam wszystko i wiem jaki to ja jestem pobożny bo go Kocham - tu potrzeba uczynków ale też potrzeba osobistego z nim spotkania a sam założył Kościół i powiedział, że jest to miejsce gdzie On jest i tu można Go spotkać.
Ta wypowiedz o "niedzielnych chrześcijan" prowadzi do wniosku, że po co co czas na modlitwę skoro Bóg mnie i tak zna!? ale prowadzi ten wniosek do faktu, że moja wiara się skończy bo nie można w kogoś wierzyć skoro się Go nie zna! Przepraszam, że tak krótko odpowiedziałem, postaram się już za niedługo powrócić do tej sprawy! Pozdrawiam serdecznie! (Napisał Ks.Piotr)


Cieszę się, że ks. piosik napisał (jeśli chodzi o mnie to rozumiem, że były problemy z netem ). Dobrze też, że ks. wspomniał o "niedzielnych chrześcijanach" tym bardziej, że widzę, że zostałam źle zrozumiana i dlatego rozszerzę ten watek, by dokładniej wyjaśnić o co mi chodziło. Ks. napisał, ze: "Martwi mnie sprawa jeśli ktoś uważa , że "nie pójdę na niedzielną Mszę św. bo Bóg nie chce "niedzielnych chrześcijan"" - nie wiem do końca czy ta wypowiedz dot. mnie czy tak ogólnie, jeśli dot. mnie to powiem że ja nie napisałam, że nie pójdę na msze, bo Bóg nie chce "niedzielnych chrześcijan" w kontekście, że mamy nie chodzi w ogóle na msze. Warto tez zobaczyć co napisałam kilka wiadomości wyżej o chodzeniu na msze w czasie wakacji, a w kolejnej wiadomości napisałam także, że: "Uczestnictwo w mszy nie powinno wynikać z przyzwyczajenia lub jeszcze innych pobudek, które nie są dobre lecz z pragnienia serca". Głównie chodzi mi o to, że ludzie myślą sobie, że to że chodzą co niedziele na msze (nie mówiąc już o tym dlaczego to robią) wystarczy, a ja mowie nie, znów się powtórzę: "On pragnie ludzi, którzy chcą pójść za Nim całym sercem, umysłem i ciałem, a nie takich, którzy sobie wspomną o Nim w niedziele przez jedna godzinę ", chodzi o to, abyśmy nie poprzestawali tylko na mszy, niech ona będzie ale nie tylko onaSMILEYS_SMILETo prawda i zgodzę się z ks. że nie można myśleć, że Bóg jest wspaniałomyślny czy miłosierny owszem jest ale trzeba też pamiętać, że Bóg jest sprawiedliwy!. a co do uczynków: Jk 2:17 "Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie." i fakt osobiste spotkanie np. w czasie modlitwy też jest bardzo ważne. Hmm co do wniosków ks. to ja mogę tylko powiedzieć za siebie, ze nieustannie powinnam poznawać Boga i nigdy nie będzie tak, że powiem sobie że już Go znam na tyle, że już nie muszę Go poznawać, bo to nieprawda. To co ja chciałam wyrazić poprzez wypowiedz o "niedzielnych chrześcijan" to, abyśmy powtórzę się nie pozostawali "na etapie" msza wystarczy, wystarczy jak godzinkę spędzę czas z Bogiem, ale byśmy pomnażali ten czas ilościowo ale także i jakościowo. Niech nasze serca daza nieustannie do Boga!! (Napisała Sylwka)


Wystarczy chwila, jedno słowo, krótka myśl,
moment zadumy,
aby przejść przez próg
i już stoisz przed obliczem najwyższego.
Nie musisz przedtem umawiać się, wydzwaniać,
zamawiać kolejki.
Jest w każdej chwili do twojej dyspozycji.
Zawsze dla ciebie.
Nie ma humorów,
nie ma biurka zarzuconego pracą,
nie jest zmęczony,
nie spieszy się.
Bóg na wiecznym dyżurze.
Bóg na każde zawołanie. Czeka w ukryciu.
Boże otwartych drzwi, przez które nie zawsze chcę wejść.
Boże czekający.
Boże nasłuchujący moich kroków.
Boże mego monologu, w którym nie dopuszczam Ciebie do głosu.
Naucz mnie rozmawiać z Tobą.
Uczyń modlitwę odpoczynkiem w twoim Towarzystwie.
Boże w ukryciu,
cichutko zamykam drzwi i staję przed Tobą.
Obroń mnie przed pustymi słowami.
(autor:W. Niewęgłowski )
Pozdrawiam – AniaW


Boże otwartych drzwi, przez które nie zawsze chcę wejść.
Boże czekający.
Boże nasłuchujący moich kroków.
Boże mego monologu, w którym nie dopuszczam Ciebie do głosu.
Naucz mnie rozmawiać z Tobą.
Uczyń modlitwę odpoczynkiem w twoim Towarzystwie.


Świetny tekst, który wręcz zaprasza do spotkania z Chrystusem w Kościele. Najlepsza modlitwa, najdoskonalsza jaką człowiek może zanieść do Boga to Msza św. Nie bądź na niej biernym uczestnikiem ale BĄDŹ OBECNY duchem i ciałem! (Napisał Ks.Piotr)

 
Proszę zarejestruj się lub zaloguj aby dodać komentarz do tego artykułu.

Sonda 1

Modlisz się?
 

Imieniny

Beaty Eugeniusza
--------

Jutro : Reginy Melchiora
--------

WSZYSTKIEGO DOBREGO ŻYCZYMY!

Sonda 2

Jakim jestem katolikiem
 

Warto przeczytać

Zakończ swój dzień rytuałem, wyraź przez to, że był to Twój dzień, dzień, który otrzymałeś w darze i który zwracasz Temu,
kto ofiarował Ci całe Twoje życie.

Anselm Grun

Sonda 3

Co robisz?
 

Ile nas jest

Naszą witrynę przegląda teraz 76 gości 
Banner Test
kotonski.pl - lepsza strona internetu