|
Wiem że ksiądz się nie rodzi księdzem. I nie kapuje jak ktoś może spróbować i potem tak przestać. Chyba że księża nigdy nie mieli sexu to ok. (Napisała Kuna82)
Nie wydaje mi się, żeby tak postawione pytanie było w porządku! Nie wiesz kim zostaniesz w życiu, ale w jakiś sposób zostaniesz ukształtowana przez rodziców, przekażą ci pewne wartości i to determinuje twoje zachowania w dorosłym życiu. Doświadczenia seksualne, jeśli ktoś je ma wcześnie nigdy nie są czymś dobrym, bo powodują niekoniecznie dobre relacje w późniejszym życiu; chociaż oczywiście może być tak, że nie będą skutkować złymi konsekwencjami. Natomiast nie wyobrażam sobie, że odpowiadam w na postawione w ten sposób pytanie. Jeśli jakiś mężczyzna poznał seks a potem zdecydował wybrać inną drogę i zostać księdzem,(a jest m.in. droga wyrzeczeń) to wątpię, żeby o tym mówił publicznie. A napewno są też tacy, którzy pominęli to doświadczenie i też są księżmi. To co było wcześniej już się nie liczy, ważne jest obecne życie i to jak wypełnia swoje powołanie. Nie wiem dlaczego dla ciebie jest istotne wiedzieć jakie było kiedyś życie intymne kogoś, kto jest teraz księdzem (Napisał Gofr)
W zupełności zgadzam się z tym co napisała gofr i nie rozumiem dlaczego droga kuno82 tak Cię to interesuje Wyobraź sobie, że nie dla wszystkich sex jest najważniejszy Pozdrawiam wszystkich ludzi dobrej woli (Napisał Gregor)
Droga Kuno....zadałaś zbyt intymne pytanie i myślę, że nie dostaniesz odpowiedzi. Właściwie nie rozumiem czemu Cię to interesuje. Po za tym dyskrecja to zaleta...Zostaje Ci samej snuć teorie na ten temat...Powodzenia (Napisał Sharon)
(...hiehiehie jak zwykle Adrian swe grosze 2 Zawsze powtarzam, że to nie nu jesteśmy nienormalni, to świat jest niedostosowany W tym przypadku muszę to napisać w związku z tematem. Ja sam osobiście kocham się kochać i nie potrafiłbym się zdobyć na wyrzeczenie się miłości fizycznej (zaznaczam: MIŁOŚCI) i może dlatego mam taki podziw do większości księży, którzy nie tylko mówią, że się wyrzekli, ale faktycznie tak postąpili. To, że ich nie rozumiecie nie znaczy, że mają być gorsi, wykpiwani itp. Wybór jak każdy inny, choć o wiele trudniejszy.... Znów powraca sprawa celibatu - wg. mnie bezsensowna nadinterpretacja.. no właśnie - czego? Pisma Świętego? No ale skoro Kościół chciał tak "uszczęśliwić" kapłanów, to sprawa kościoła... Ja w każdym razie trzymam kciuki za "czarnych" bo i w moim życiu przydałoby się kilka takich wyrzeczeń. I wiecie co? chyba żyłoby mi się lepiej (aha - wyrzeczenia - nie mówiłem o kochaniu się - co to, to nie, nigdy, never) Nieczysty pozdrawia Czystych i tych średnio w kratkę Adrian
Skoro ktoś poruszył ten temat to mam pytanko do X. Piotra. Czy pocałowanie księdza jest grzechem (nie chodzi mi tu o cmok w policzek )? A jeżeli chodzi o przytulanie, odejmowanie, głaskanie...?Nie chce aby ktoś uznał to pytanie za prowokacje, bo mi naprawdę o to nie chodzi. Gdzie jest ta granica poza która zostaje złamany celibat, gdzie pojawia się już grzech ciężki? (Napisał Gość)
Na to pytanie juz odpowiadałem (o całowanie chodzi) w innym poście! Dlatego proponuję poszukać na forum o tym! temat: "miłość a namiętność"! dodam jeszcze: tamto pytanie dotyczyło chłopaka! - ale w stosunku do księdza nic się nie zmienia! (jest podobnie) (Napisał Ks.Piotr)
no w sumie nie za bardzo ksiądz odpowiedział na pytanie "czy pocałowanie księdza jest grzechem"... w poście "miłość a namiętność" napisał ksiądz bardzo ogólnie. gdzie tam mowa o księżach? co jeśli przyjaźń z księdzem zamienia się w coś więcej? pragnie się go pocałować, dochodzi do owego pocałunku, rodzi się miłość...? większa wina jest po stronie kobiety czy księdza? co wtedy zrobić? a co zrobić, jeśli będąc w przyjaźni z księdzem zaczynają napływać myśli z podtekstami erotycznymi? ale na razie tylko myśli i marzenia? (Napisała Pielka)
Witam serdecznie! Znów powracam do wątku już poruszanego: wszystko zależy od tego co ten całus, pocałunek ma przynieść. Jeśli jest to pocałunek przyjacielski, powitania itp to nie można tu mówić o grzechu, jeśli natomiast ten pocałunek niesie coś więcej...( np. tak jak napisałaś: zaczynają napływać myśli z podtekstami erotycznymi) to w tym wypadku pojawia się grzech. Dalej: jeśli przyjaźń zaczyna się zmieniać w cos więcej i dąży do miłości czyli oddania siebie w całości drugiej osobie - to uważam że nie było przyjaźni. Przyjaźń ma pomagać a nie przeszkadzać w tym co robie. W przyjaźni stawiam sprawę jasno. Nieraz rodzi się ona w trudnościach ale jeśli pokonasz wszystkie trudności zobaczysz, że było warto i będziesz szczęśliwa. Nieraz pokusa jest wielka ale trzeba też być w przyjaźni stanowczym i odpowiedzialnym.
O winie, gdzie po jakie stronie stoi - trudno mi powiedzieć ale zawsze leży po dwóch stronach! Skoro uważasz, że jesteś w przyjaźni z tym księdzem - to warto sobie powiedzieć o co tu biega. Co zrobić?-->muszę wiedzieć na czym mi zależy albo na przyjaźni albo na czym innym. Proponuję rozmowę na ten temat. Postawienie sprawy jasno i unikanie niestosownych sytuacji, które mogą rodzić coś więcej. Zawsze muszę wiedzieć co jest moim celem (w tym przypadku). Jeśli po rozmowie okaże się, że któraś ze stron nie chce się zmienić - to przyjaźń była (jeśli ogóle była...) tylko pretekstem.... I dalej: spotkania miały inny cel niż wspólne dobro, pomoc itd (to czego szukam w Przyjacielu) (Napisał Ks.Piotr)
Witam wszystkich.... Wydaje mi się że to zagadnienie nie jest prostym i nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na zadane pytania.....można sobie określić jasno cel przyjaźni między księdzem(bo o tym tu mówimy)ale nie zawsze mamy pewność że nie przerodzi się to w coś więcej i niekoniecznie trzeba stwarzać tam jakieś sytuacje ,żeby hormony wzięły górę. I co wtedy okłamywać siebie że to przyjaźń i nic więcej, skoro serce mówi co innego. Słuchać serca czy rozumu? Przyjaźń i miłość to bardzo cenne wartości w życiu człowieka. Według mnie nie ma recepty na to w kim można się zakochać ,a w kim nie to nie jest takie proste ,możemy sobie określać cele i co z tego jak będziemy czuli inaczej. Co z tego że rozum mówi nie zakochuj się w księdzu ,bo nie wolno skoro serce rządzi się swoimi prawami. Można by tak polemizować na ten temat do końca świata a i tak nie znajdziemy przejrzystej odpowiedzi. Ludzki organizm mimo tylu odkryć zawsze pozostanie tajemnicą. Pozdrowienia dla ks.Piotra (Napisał Gość)
A ja uważam, że nie musimy wcale mówić o kobietach, które zakochały się w księżach, by próbować wytyczać granice przyjaźni i miłości. Przecież i na codzień wśród świeckich zdarzają się sytuacje, że ktoś żyje w związku małżeńskim, potem poznaje inną osobę i... rodzi się uczucie. Może łatwiej będzie zastanowić się jak tutaj rozgraniczyć przyjaźń i miłość (już tą oblubieńczą, nie braterską czy przyjacielską). Myślę, że o jednym trzeba zawsze pamiętać i jedno zdanie mieć zawsze na uwadze (jeśli oczywiście mówimy o szczerzej chęci "rozstrzygania spraw po Bożemu"): "Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła." (1 Tes 5, 21-22) No właśnie... jeśli coś ma pozór zła, jeśli obawiamy się, że w pewnym momencie możemy stracić kontrolę, może być już za późno, to lepiej "uniknąć wszystkiego" co budzi nasz niepokój. Zapewniam, że jeżeli człowiek uczciwie staje przed Bogiem na modlitwie i stara się też słuchać Jego słów, a nie tylko do Niego mówić, to będzie wiedział, co jest dobre a co złe. Nawet jeśli nie będzie to wiedza pewna i "udowodniona", zawsze gdzieś głęboko w swoim sercu będzie czuł co zrobić. Drogi Księże Piotrze, czy jest coś na Twojej świetnej stronie (nie żartuję, bardzo mi się podoba ta strona) o rozeznaniu. Jeszcze nie zdążyłam poszukać. Pozdrawiam Wszystkich!!!! (Napisał Kwater)
trudno to zrozumieć, bo przecież sex jest częścią naszego życia, jest pędem pewnie porównywalnym do głodu czy pragnienia. Dzisiejsza nauka udowadnia, że jest niezbędny do normalnego funkcjonowania organizmu. W Piśmie Świętym nie jestem biegły ale jakoś nie pamiętam, gdzie jest miłość cielesna zabroniona. Czy to nie kościół zabronił go swym sługom? W kościele katolickim duszpasterz jak najbardziej ma żonę, a nasz papież jak najbardziej wyraża się pozytywnie o zjednoczeniu chrześcijan i w jego dekretach nigdy nic nie wspomniał aby to właśnie zmienić. (jednak tu też nie jestem biegłą osobą) Moim skromnym zdaniem, które sobie tutaj pozwolę wyrazić jestem za tym aby księża katoliccy mogli mieć żony a tym samym miłość cielesną. Co w tym złego kochać człowieka nie tylko platonicznie a również cieleśnie? Wiara nasza jest przecież zbudowana na 2 przykazaniach miłości i 10 przykazaniach Bożych w tych to przykazaniach jednak nie jest zabronione duszpasterzowi pozwolenie sobie na miłość cielesna. oczywiście przy zachowaniu reguł, które są dla innych jak "nie cudzołóż" czy tez "nie pożądaj żony bliźniego swego". cieszył bym się gdyby na mój wpis odpisał ksiądz, za co dziękuję(Napisał Gość)
Witam serdecznie i pozdrawiam wszystkich, którzy tutaj zadają pytania i odpowiadają )) Temat się rozwija nadal więc i ja postaram się wrzucić parę słów.. Pięknie jest, że sex (nie lubię tego pojęcia - wolę używać słowa miłość, współżycie, oddanie, miłość cielesna itp...) jest jakąś częścią naszego życia ale nie musi być celem tego życia, no i dobrze, że nie jest celem bo człowiek jest stworzony do czegoś innego. Co do kapłanów - skoro sex nie jest celem, ale jakąś częścią to można się też bez niego obejść. (oczywiście, ktoś mi powie, że są pokusy - to prawda ale...można z nimi walczyć i można wygrać...wszystko zawsze zależy od Nas samych). Cytat:W Kościele katolickim duszpasterz jak najbardziej ma żonę, to chyba pomyłka - może chodziło o raczej o kościół protestancki???? Cytat:Moim skromnym zdaniem, które sobie tutaj pozwolę wyrazić jestem za tym aby księża katoliccy mogli mięć żony a tym samym miłość cielesna My często lubimy uszczęśliwiać innych a o sobie zapominamy. Można usłyszeć nieraz takie słowa:... Księża to powinni mieć żony, dzieci, itp....- no nie wiem, ja chyba bym zaniedbywał obowiązki rodzinne i trudno mi by było pogodzić duszpasterstwo z obowiązkami rodzinnymi...(nie wiem i trudno mi tu odpowiadać w tej sprawie). Pozdrawiam )) (Napisał Ks.Piotr)
|
Cytuję wypowiedz Księdza Piotra " ... Dalej: jeśli przyjaźń zaczyna się zmieniać w coś więcej i dąży do miłości czyli oddania siebie w całości drugiej osobie - to uważam że nie było przyjaźni......" niestety zupełnie nie zgadzam się z tą wypowiedzią, ponieważ czasem sympatia w przyjaźni jest tak silna że przeradza się w miłość, zupełne oddanie drugiej osobie, nagle zdajemy sobie sprawę z tego że zrobilibyśmy dla drugiej osoby wszystko ... i owszem nagle pojawia się miłość, ale czy ksiądz na prawdę uważa że to oznacza że nie było prawdziwej przyjaźni ? Ja uważam zupełnie przeciwnie, tylko z prawdziwej, cudownej przyjaźni może powstać szczęśliwy związek na lata. Wiem co mówię, bo przyjaźń to czas na poznanie drugiej osoby jak samego siebie jeśli twój przyjaciel, twoja przyjaciółka jest w jakimś stopniu odzwierciedleniem Ciebie i wiesz że już nie umiesz bez niej, bez niego żyć - to dopiero jest miłość .... przyjaźń zawsze zostaje, jeśli jest prawdziwa i przerodzi się w miłość - kochankowie zawsze zostaną przyjaciółmi. " ... w miłości niezbędna jest przyjaźń "
Witam serdecznie jeżeli ksiądz odpowiada na zadane pytania to może i uzyskam odpowiedz na moje; ksiądz a sex ;znam to i wiem jak to jest chwila zapomnienia i stało się zgrzeszyłam z księdzem i żałuje że zdradziłam nie siebie ale samego Boga stanęłam na drodze człowiekowi który wybrał inną drogę dożo można byłoby o tym mówić ale jeżeli można z księdzem jakiś kontakt to bardzo byłabym wdzięczna i rozmowa na pewno by mi pomogła bardzo cierpię z tego powodu pozdrawiam gosiaczek.
Ksiądz jest lekarzem dusz ....odpowiedzialna praca, ale leczenie ciał to tez odpowiedzialna praca. Do tego odbieranie dzieci ze szkoły , zakupy, lekcje , sprzątanie , gotowanie wychowywanie dzieci i cała masa obowiązków moich jako matki trojga i żony. I nie ma dnia żebym nie miała wyrzutów sumienia że zaniedbuję rodzinę, chociaż daję z siebie wszystko, to i tak wydaje mi się że wciąż za mało. Ja nie mam gosposi - owszem mój mąż ma i jakoś nie widzę żeby nie miał satysfakcji z pracy. Uważam ze dla dobra katolicyzmu księża powinni mieć zony i przede wszystkim rodziny ze wszystkimi przywilejami i kłopotami z tym związanymi. Poza tym im mniej obłudy tym lepiej - i każdy wie o czym pisze .....ja wiem o tym najlepiej
A ksiądz to TYLKO człowiek. pozdrawiam